TRENDY W PIELĘGNACJI – część druga

Zrobiło się naturalniej

Powiało świeżością nawet w pismach branżowych, które do tej pory przeplatały tylko propozycje powiększania biustu z laserem i wypełniaczami wolumetrycznymi. W takim np Art of Beauty, niemal połowa artykułów dotyczy naturalnej, długofalowo skutecznej pielęgnacji. Cieszy mnie to.

Naturalny anti-aging w gabinecie

Coraz więcej gabinetów odnowy i medycyny estetycznej oferuje porady z zakresu gimnastyki twarzy, jako uzupełnienie lub alternatywę mniej naturalnych działań. To fantastycznie, bo twarz, podobnie jak resztę ciała, ćwiczyć po stokroć warto. Tylko trzeba wiedzieć jak, by zapobiegać, a nie tworzyć zmarszczki. A nie takie to oczywiste.

Pierwszy krok zrobiony

Niestety niewiele gabinetów ma jeszcze świadomość, że to cała gałąź nowoczesnej kosmetologii i że udzielający porad nie może przekazywać tego, co obejrzał na YouTube. Na razie takie są realia, ale jestem optymistką, że panie kosmetyczki zaczną przechodzić w tym zakresie gruntowne szkolenie. Na wiedzy i umiejętnościach oraz naszych cennych buziach nie wolno oszczędzać, prawda?

Trendy – ciąg dalszy

Holizm, czyli traktowanie człowieka jako całości, a nawet więcej: integralnego elementu ekosystemu. Dawna filozofia, bardziej wschodnia niż zachodnia, powraca w nowej odsłonie i odnosi się także do podejścia do pielęgnacji.

Organiczne składniki aktywne jako baza pielęgnacji. Czytamy składy, a zamiast tradycyjnego kremu zawierającego 65% wody destylowanej i 15% olejów mineralnych (sic!), wybieramy bogactwo realnie działających biostymulujących składników (np hydrolaty, oleje, olejki eteryczne).

Vege beauty czyli piękno proekologiczne, bez krzywdy naszych „braci mniejszych”. Krem okupiony koszmarnymi eksperymentami (bo one takie są, nie oszukujmy się) – nie dziękuję!

Microbiom beauty a więc dbałość o mikroflorę jelitową. Wszelkie zaburzenia w ten ostatniej odbijają się niezawodnie na skórze. Zdrowe jelita (i wątroba) nie brzmią seksy, ale są, bo blask cery i włosów tam się zaczyna.

Piękno zrelaksowane

Znaczenie ruchu, snu, medytacji czy technik oddechowych nie było do niedawna podkreślane w głównym nurcie kosmetologii. Wreszcie na nowo zaczyna do nas docierać, że to podstawa. Bo jak wyżej, jesteśmy całością. Nie ma ładnej buzi bez troski o dobrostan całości.

Healthy aging

Na koniec. O tym mówię od dawna, alarmując, że nasze podejście do upływu czasu jest chore. Zdaje się, że coraz więcej z nas ma dość stygmatyzowania wieku. Zamiast tego żyjemy tak i tak dbamy o urodę, by nią jaśnieć także po 40-stce i po 60-tce. Nie koniecznie udając dużo młodsze, choć czujące się młodo i to światu komunikujące. Zadbaną, jędrną twarzą i całą życiową postawą.

Nie wydasz fortuny

Przemysł piękna to miliardy dolarów i wiele złotówek. Często wydane na zabiegi, które przynoszą ból i rozczarowanie. I kremy, które tylko zaklejają cerę i maskują jej przesuszenie.

Można mądrzej i taniej, bo automasaż skutecznością przewyższa profesjonalny masaż, jeśli jest wykonywany regularnie. To regularnego pobudzania skóra potrzebuje. Podobnie z ćwiczeniami.

Lekcja u profesjonalisty

Z delikatną buzią i szyją trzeba wiedzieć, jak postępować. Każda jest unikalna. Instruktor, kosmetolog powinien mieć ukończony kurs anti-agingu nie krótszy niż 50 godzin, plus kolejne tyle praktyki. Dlatego lekcje u profesjonalisty muszą trochę kosztować, to Cię jednak nie zrujnuje: potem już przez całe życie jesteś samodzielna. Treningi i masaże tylko co jakiś czas należy odświeżać, by mięśnie i cera dostały wszystko, czego potrzebują. Takie to proste.

Zapraszamy na zajęcia i warsztaty na: yogattractive.com/warsztaty/