FRENCH TOUCH NA URODOWYM TOPIE!

Co to jest? Słyszałyście?Wyobraźcie sobie, że ktoś Was spotyka po 2 latach na ulicy i mówi: o, zrobiłaś sobie usta?To nie jest French touch. Taki bardziej Polish touch;)Jeśli natomiast spyta: co Ty robisz, zakochałaś się? Byłaś na wakacjach? Jesteś taka promienna…To jest wtedy to. 


Ten efekt jest passé Zrobiłaś za dużo, za mocno, nie wyglądasz tak całkiem jak Ty?Policzki są jak piłeczki podczas gdy szyja już nieco wiotka? Dłonie kompletnie nie pasują wiekowo do twarzy? Nie wygląda to młodziej, tylko dziwnie. Bo szybciej i mocniej nie jest lepiej. Bo uroda slow to ta prawdziwa.


Możesz wyjsć z domu bez makijażuI nie uciekasz gdy widzisz znajomą sprzed lat? Masz zadbaną buzię, wyglądasz tak z pięć lat młodziej i nie musisz pokrywać jej toną makijażu. Wystarczy puder, błyszczyk i maskara by błyszczeć? Jesteś na czasie. Ok, po 40-stce już bez legitymacji kupisz drinka ale cofania czasu jeszcze nikt nie wymyślił. Może to i lepiej?


Mózgu nie oszukaszW badaniach percepcji atrakcyjności mocno poprawione twarze przegrywają. Upraszczając nieco sprawę: nasze mózgi są zaprogramowane, by oznaki zdrowia odbierać jako piękno. Gdy widzimy „ładną” osobę, ośrodki przyjemności w mózgu się aktywizują. Natomiast mózg analizując całość, reaguje niepokojem na anomalie. A tym jest czoło-blaszka i napompowana twarz.


Perfekcja niepotrzebnaNajpiękniejsi niekoniecznie są idealni. Bujne włosy, kwitnąca cera, błyszczące oczy – to ewolucja nauczyła nas lubić. I tutaj nawet jeśli natura nie wyposażyła nas we wszystko, powoli i systematycznie możemy osiągać promienny wygląd. Tylko że tu nie da się na skróty. Trzeba np wziąć jeżyki do masażu w dłoń i choćby oglądając film codziennie czuprynę wymasować (tak z 5-7 minut), popić ziemią okrzemkową (Diatomit) i po dwóch miesiącach mamy włosy jak nowe. Serio. 

Wracają terapie manualneTe są najcenniejsze. Kropka. Co chwila wychodzą jakieś „kwiatki” dotyczące koktaili do mezoterapii, na zajęcia przychodzą do mnie dziewczyny z bliznami po laserach, a tymczasem automasaż zagęszcza skórę jak marzenie. Czy odwróci czas o 20 lat? Nie. Ale z przyjemnością co dzień popatrzysz w lustro! Zadbasz o mięśnie, krwiobieg, detoks i głębokie warstwy skóry. W dodatku jest to przyjemne i można to robić z przyjaciółką, jednocześnie plotkując.


Małe poprawkiFrench touch to niekoniecznie 100% natury. Trening (także twarzy), naturalne, wysokoaktywne kosmetyki, odpowiednia suplementacja i częsty masaż to podstawa. Tego się nie negocjuje. Może się jednak zdarzyć, że dodatkowo, gdy jakiś defekt przeszkadza, nasza Francuzka udaje się do wykwalifikowanego (1) kosmetologa na delikatne poprawki. Ten ostatni nie napompuje twarzy, bo zaszkodziłby swojej reputacji odpowiedzialnego specjalisty. Minimalizm górą.


Pracy mięśni nie zastąpi nicJeśli szyja ma być jędrna, nie masz wyjścia, musisz ćwiczyć. To tak samo jak z ramionami: tylko ruch je wyrzeźbi. Ile czasu potrzebujesz na szyję? 2 minuty 2 razy dziennie. Na policzki też tyle. Czyli da się. 

Policzki. Jak ćwiczyć?Dziś skupię się na nich. Ćwiczeń jest dużo i należy je dla najlepszych efektów zmieniać. Cieszy mnie, że oglądacie moje filmiki, ale wolę jeszcze przećwiczyć propozycje z Wami tradycyjnie lub przez skype. Tylko wtedy obie wiemy, że trenujesz prawidłowo. 


Teraz ćwiczenie statyczne i niełatwe:
Usta ułóż w „O” z wargami mocno opiętym na dziąsłach i zawiniętych do wewnątrz (nie widać zębów). Teraz wyobraź sobie, że nie zmieniając pozycji ust chcesz oczyma i policzkami się uśmiechnąć. Powinnaś poczuć silne napięcie polików. Przytrzymaj 30 sekund. Powtórz. Oczy neutralne, nie marszcz ich w kącikach. 2 razy dziennie. Mocne, co?


Uspokajamy mimikęWczoraj w Kinotece pokazałam, że mając pełną ruchomość czoła, czyli mogąc je zmarszczyć, można nauczyć się tego nie robić. Wtedy pozostaje gładkie. To akurat nie jest bardzo łatwe ale znowu: da się:) Można dodatkowo zakleić plasterkiem mimicznym na noc, potem już co drugą, trzecią noc. Będzie dużo lepiej lecz nie sztucznie.


Naucz się być dla siebie dobraJa jestem urodową Zosią-samosią. Zanim jednak zastosuję nowe ćwiczenie analizuję, sprawdzam, obserwuję je na twarzy swojej i innych. Modyfikuję, gdy trzeba. Nic się nie może marszczyć. Nie ma też sensu robić ćwiczeń o niewielkiej skuteczności, bo kto ma na to czas? To samo dotyczy powierzchownych masaży – szkoda czasu. Dlatego namawiam Was na inwestycję w zajęcia z instruktorem, zanim zdobytą wiedzę wykorzystacie w domu. Parę sesji i będzie Wasza na zawsze. Co mnie jednak ekscytuje najbardziej, to że te działania są zdrowe!! Dla tarczycy, dla ściśniętej żuchwy, oczu… Ale o tym w następnym odcinku. 

Au revoir! Bisous:)